01 marca 2018

Blogi, czy zastąpią pamiętniki?


Blogi, czy zastąpią pamiętniki?


Autor: Maciej Rogacki

 Blogi od A do... sławy i pieniędzy
Zacznę od cytatu: „Halo, nie każdy postęp jest zły!” * Tu chodziło o wyższość jednorazowych chusteczek higienicznych nad starodawnymi, żeby nie powiedzieć przestarzałymi, chusteczkami materiałowymi, które prało się, prasowało i używało ponownie.

Ja natomiast mam zamiar podyskutować o wyższości pióra nad klawiaturą. Lub odwrotnie. Pisaliście kiedyś pamiętnik? Albo może dziennik? A może nadal to robicie, albo właśnie zaczynacie? Tylko uwaga: pamiętniki i dzienniki to już totalny anachronizm, wykopaliska i wymierający gatunek. Teraz należy pisać bloga. Blog jest, w odróżnieniu od wymienionych wyżej, modny, trendy, jazzy i na topie.

Bloga można założyć właściwie wszędzie. Patrząc na różne strony internetowe podkusiło mnie zajrzeć w parę miejsc pod hasłem blog. Można tam poczytać ogólnodostępne przemyślenia obywateli naszego kraju. To dla jednych może się wydawać ewidentną zaletą i udowadniać wyższość klawiatury nad piórem. Ale może jednak niekoniecznie? Czy naprawdę coś znaczącego wniesie w moje życie czytanie o tym, jak to nastolatka zakochała się po uszy w jakimś aktorze i pisze teraz do niego listy równie mydlane jak film, w którym on gra? Nie sądzę również, abym rozwinęła swoją wrażliwość literacką czytając przeplatane gwiazdkami zamiast dźwięku "piiiii" sprawozdania z kolejnej imprezy, na której Baśka znów się urżnęła do nieprzytomności, a Jarek tym razem zamknął się w pokoju z Mileną. Inteligencja moja nie skorzysta też na napompowanych banałami opisach dnia codziennego, które w zamyśle autorki/autora miały być najwyższych lotów prozą, zahaczającą być może nawet o poezję.

Właśnie, mała dygresja. Autor lub autorka bloga rzadko podpisuje się swoim prawdziwym imieniem, czy też nazwiskiem. Śmiem nawet twierdzić, że nawet jeśli są na dole jakieś dane, to pewnie zmyślone. Ciekawe, czy autorzy tak bardzo wstydzą się tego co piszą, że wolą się nie ujawniać, czy też mają tak wysokie mniemanie o poziomie swojego pisarstwa, że zaczynają się posługiwać pseudonimem literackim?

Są też blogi przypisane do danej kategorii, w których autorzy w większości, lub w całości, poświęcają bloga jednemu tematowi. Tu przynajmniej od razu wiadomo: jeśli temat mnie nie interesuje – nie czytam. Ale też i te blogi, które przecież z założenia powinny wnosić coś nowego w moje życie, nie zawsze wyróżniają się czymkolwiek innym oprócz powtarzalności, truizmów, argumentacji trzylatka i skłonności do popadania w skrajności, czy to dotyczy polityki, czy religii, czy stosunków damsko - męskich.

Na pewno argumentem, który teraz usłyszałabym na żywo, byłoby "nie musisz czytać". Owszem, nie muszę. Ale w takim razie można równie dobrze powiedzieć „nie muszą pisać”. A przynajmniej nie publicznie. Nikt nikomu nie zabrania tworzenia nowej epopei narodowej, kroniki dziejów albo zbioru felietonów w zaciszu swojego domu, w swoim własnym pięknym zeszycie, przy pomocy pióra lub długopisu do wyboru. Może nawet do tego zrobić sobie herbatę i popaść w błogostan na temat swoich umiejętności pisarskich. Co więcej, nie będzie trzeba też wysłuchiwać (wyczytywać) niepochlebnych komentarzy na swój temat, ponieważ tekst nie ujrzy nigdy światła dziennego. No chyba, że po śmierci utrudzonego autora ktoś odnajdzie ten pamiętnik i uzna je za epokowe dzieło godne wydania. Tak się przecież zdarzało.

Na tej fali krytyki dopłynęłam już prawie do wniosku, że pióro i papier mają zdecydowana przewagę w tej kwestii. Prawie. Prawie, jak powszechnie wiadomo, robi dużą różnicę. Wybaczcie ten banał, ale jest to prawda. Otóż oprócz tragicznych w swej treści i formie blogów są w zasobach internetu także i takie, które wzbudzają zainteresowanie swoją zawartością. Ba, czasem wręcz zachwycają. Lekkością pióra, doborem argumentów, humorem, sarkazmem, dopracowaną szatą graficzną, odwagą w wyrażaniu swoich poglądów, otwartością na świat z jego wszystkimi wadami i zaletami, umiejętnością stonowanej dyskusji z osobami zostawiającymi swoje komentarze. Nie jest ich może dużo, ale nie oszukujmy się: Gombrowicz i Plath też urodzili się tylko raz.

Optymizmem napawa fakt, że administratorzy próbują choć trochę zapanować nad tym zjawiskiem, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bo jakkolwiek bardzo jestem zniesmaczona niektórymi blogami, nie posunęłabym się do cenzurowania wpisów i usuwania blogów o niskim poziomie. W końcu mamy XXI wiek i niedługo coś takiego jak długopis będzie można już zobaczyć tyko w muzeum, jako jeden z największych wynalazków XX wieku, nie dziwię się więc, że ludzie wola stukać w klawisze niż wydawać pieniądze na długopis i zeszyt. Może lepiej byłoby, żeby nie wrzucali tego od razu do internetu, ale cóż, nie warto uparcie trzymać się mrzonki i wierzyć, że nastąpi cud: ludzie nie będą pisali pamiętnika przy użyciu klawiatury tylko po to, żeby go zapisać na własnym pulpicie. Czasem szkoda. Niestety, pamiętnik internetowy narodził się jako część internetu i tak pewnie zostanie.

I tu kolejna dygresja. Zdaję sobie sprawę, że anonimowość jest związana z internetem pępowiną nie do przecięcia. Dla większości z nas pseudonim w internecie jest tak nieodzowny jak tlen, nie potrafimy sobie wyobrazić egzystowania w żaden inny sposób. Daje nam to, dodajmy złudne, poczucie bezpieczeństwa.

A wracając do administratorów. Godne pochwały jest promowanie przez nich blogów, które na to zasługują, teksty są polecane na pierwszej stronie, dostają specjalne symbole, polecane są całe blogi i organizowane konkursy, w których, na szczęście, decydującego głosu nie mają tylko czytelnicy. W ten sposób jest szansa czytać to, co rzeczywiście na to zasługuje, a omijać bałwochwalcze ody do butelki wódki i hymny na cześć gwiazd jednego sezonu.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Setki, a może już tysiące osób ustawiło się w kolejce

Setki, a może już tysiące osób ustawiło się w kolejce


Autor: Anna Borowska


Uspokajamy - to nie powrót PRL. Po co stawać w kolejce? Po nic! Nikt przecież nie wie co rzucą. Wiadomo tylko, że towar trafi na półki 22 lipca. Wiadomo też, że będą obsługiwani tylko towarzysze z kolejki. A stoi nie byle kto - Hans Kloss, Niewolnica Isaura, Kojak, Szarik oraz inni prominenci. Ale na tym nie koniec. Kolejni wciąż dołączają!


Spodlady.com to pierwszy sklep internetowy, który będzie handlował towarami w klimacie PRL - spożywka, drogeria oraz 1001 drobiazgów nawiązujących do minionej epoki. Jednak to wszystko od 22 lipca.
Projekt w aktualnej formie ma zachęcić do wejścia w interakcję i przypomnieć świat niedawnych absurdów. Pierwsza strona nie zdradza jeszcze o co dokładnie chodzi. Widzimy wejście do sklepu spożywczego na którym wisi tabliczka Przyj(en)ęcie towaru do 22 lipca. Na fasadzie propagandowy plakat, w oknie sztuczne kwiaty, gdzieś w tle zarys lady. Jednak sklep jest zamknięty – możemy zatem stanąć w kolejce, aby „grzecznie” poczekać na jego otwarcie lub poprzyglądać się innym, którzy już to wcześniej zrobili. Znajdziemy tutaj plejadę największych gwiazd PRL-u: Hansa Klossa, Niewolnicę Isaurę, inż. Mamonia, Limahla, Kojaka, Bruca Lee i ... Wąchock (w popularnych niegdyś dowcipach symbol dziadostwa panującego w PRL). Jeśli wspomnień znanych prominentów byłoby nam wciąż za mało, możemy zajrzeć do zakładki „TelewYzja”, a także podziwiać walory sexbomby PRL-u Danuty Lato (rozmiar biustu 40DDDD – źródło Wikipedia).

Zasada udziału w przedsięwzięciu jest prosta. Aby dołączyć do kolejki i posmakować absurdu kolejkowego powinniśmy wskazać reprezentującego nas stacza. Mamy do wyboru pięć postaci charakterystycznych dla tamtego okresu, w które wcielił się popularny toruński aktor - Radek Smużny. Każda z nich ma przypisane unikalne parametry określające jej siłę kolejkową, umiejętności społeczne a także ulubione powiedzenia. Zofia – postać o największym kolejkowym doświadczeniu, jest uosobieniem kobiecych cnót o owłosionych nogach i... twarzy. Jej dopełnieniem jest Pani Gienia - rezolutna babcia, zaprawiona w kolejkowych bojach, która niejednego „cfaniaka” potrafiłaby oszwabić. Dwaj przedstawiciele klasy robotniczej: Maniek i Rysiu mogliby pewnie nie jedną „flaszkę obalić”, a ucieleśniają ważną dla rozwoju PRL ideę „czy się stoi czy się leży”. W kolejce nie mogło oczywiście zabraknąć osławionej postaci Głupiego Kaowca, nawiązującej do postaci z filmu Rejs. Dokonania wyboru postaci ułatwiają filmiki prezentujące pozy i zachowania kolejkowe każdej z postaci. Po wybraniu własnego stacza otrzymujemy upragniony numerek kolejkowy. Możemy teraz z dumą spojrzeć na siebie na końcu długiego ogonka, wsłuchując się w pomruki tłumu typu - „Panie, Pan tu nie stał”.


Na stronie można także poczytać wpisy do księgi skarg i zażaleń. Znajdziemy tu zarówno oryginalne cytaty: Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta, gdyż twierdzi, że klient powinien najpierw się wyszumieć , jak i te dodawane przez kolejkowiczów: Skandal!!!!!!! Pan Kleks się wepchnął do kolejki i chce wykupić wszystkie piegi.

Chociaż nie wiadomo co rzucą 22 lipca, to kolejkowicze mają możliwość głosowania na to co chcieliby kupić. Każdy towarzysz ma także demokratyczne prawo przedstawić własne propozycje towarów, jakie chciałby znaleźć na sklepowych półkach.
Każdy miłośnik filmów Barei na pewno zajrzy do zakładki „Na gablocie”, przedstawiającej tablicę „Tych klientów nie obsługujemy”. Są na niej ukryci znani z historii i niezbyt kochani towarzysze - jak Lenin czy Breżniew, a także twórcy strony.

Dlaczego powstał ten projekt? Media cały czas rozpisują się na temat zjawiska określanego mianem "mody na PRL". Jednak rynek oferuje jedynie książki, albumy, aukcje z pamiątkami i strony na których towary minionej epoki możemy oglądać prawie jak muzealne eksponaty. Pokolenie urodzonych w „realnym socjalizmie” wchodzi w wiek, w którym naturalnym staje się idealizowanie minionych czasów. Tak dobrze znane, dawne ograniczenia w sferze konsumpcji - dziś już nie mają racji bytu. Wraz z nimi straciliśmy dostęp do wielu produktów, które po latach każdy z nas wspomina z melancholią. Część z nich jednak przetrwała na wolnym rynku. Zebraliśmy je w jednym miejscu i od 22 lipca będą znowu do kupienia Spod Lady. Będą się tu mieszać pozornie sprzeczne uczucia – nostalgia i śmiech. Ta wybuchowa mieszanka ma sprawić, że nikt kto dorastał w czasach PRL nie pozostanie im obojętny. Nie rozstrzygamy kwestii oceny PRL-u. SpodLady.com to projekt przesycony śmiechem i absurdem. Ludzie którzy stają w kolejce to wiedzą. Ci którzy nie chcą stać nie muszą. Cytując słowa kabaretu Dudek, jedno jest pewne Kolejka, którą razem tworzymy jest kolejką słuszną! Staliśmy, stoimy i będziemy stali....
spodlady.com Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Poczucie wyjątkowości

Poczucie wyjątkowości


Autor: Piotr Łeszyk


Internet i inne media roztaczają dziś przed nami niezliczoną ilość możliwości - to każdy wie.


Internet i inne media roztaczają dziś przed nami niezliczoną ilość możliwości - to każdy wie. Oprócz szybkiego przepływu informacji, godną zainteresowania cechą sieci jest to, że dzięki niej i postępowi technicznemu w ogóle, bardzo łatwo jest się poczuć kimś wyjątkowym. Każdy może założyć bloga, okrasić go ładną grafiką i zacząć wypisywać swoje mniej lub bardziej sensowne przemyślenia. Inni mogą komentować wypociny i już czujemy, że przeto właśnie dokonujemy wspaniałego aktu tworzenia. Można się poczuć trochę pisarzem, trochę dziennikarzem, trochę felietonistą. Dzięki Naszej-Klasie możemy czuć się piękni. Portal cały czas poszerza paletę możliwości - można więc wkleić 100 000 swoich zdjęć i czekać na wychwalające komentarze, negatywne zaś szybko usunąć. Możemy też poczuć się prawdziwymi podróżnikami. Wystawiamy zdjęcia z Egiptu, czy Tunezji i już wszyscy zazdroszczą. To nic, że prawie cały pobyt skupiał się w przyhotelowym basenie, i że mało możemy powiedzieć o kulturze „zwiedzanego” kraju Można też napisać o sobie parę pochlebnych słów np. młody nauczyciel- „Jestem facetem z wyobraźnią” a potem - zamiast pomóc, pozostawić trzeci rok w tej samej klasie uczennicę, która ma problemy z angielskim. Okazuję się, że na N-K ujawniają swoją prywatność, a nierzadko głupotę wszyscy - od uczniów podstawówki, przez krzykliwe siedemnastolatki, po podstarzałe lalki barbi. Pracownicy naukowi wstawiają żenujące fotografie i nie można się nadziwić ile to narcyzmu wyciska z ludzi ten portal.

Dzięki Myspace stajemy się artystami, najczęściej alternatywnymi indie muzykami. I za jednym zamachem wklejamy dużo zakłamanych zdjęć, bo wiadomo, że dziś prawie każdy ma aparat cyfrowy, a kolega umie obrabiać w fotoshopie. Choć przyznaję, że na Myspace wielu wartościowych muzyków może pokazać swoje możliwości i jest to dla nich bardzo dobry start. Dla większości z nich jednak to inteligencka forma lansu. Nie mam nic przeciwko temu, żeby ludzie pokazywali swoje pomysły, inwencję, kreatywność, ale fajnie, żeby robili to z klasą, bo np. po co jakiś średnio znany zespół wkleja sobie 500 zdjęć na Myspace?

W telewizji panuje przygnębiający „pustostan”. Jak na lekarstwo wartościowych programów, wywiadów z mądrymi ludźmi, twórcami, którzy swoim doświadczeniem mogą nauczyć czegoś innych. Skoro Edyta Herbuś może nazwać się aktorką, to kim w takim razie jest Krystyna Janda? To, że na plan filmowy i do studiów nagraniowych wpuszcza się tancereczki, pogodynki i piosenkareczki jest żałosne. Zdaję sobie sprawę z tego, że takie działania mają za zadanie schlebiać przeciętnym gustom i dawać prostą rozrywkę. Odmóżdżenie jest potrzebne od czasu do czasu każdemu z nas. Ale na dzień dzisiejszy więcej jest w mediach tego odmóżdżenia, niż wartości. Trwa błędne koło - ludzie oglądają puste programy, bo jest ich bardzo dużo, jest ich bardzo dużo, bo się sprzedają.

Pseudoartyści, którzy żyją w nierealnym dla przeciętnego Polaka dobrostanie sprzedają koślawe recepty na szczęście w śniadaniowych programach. Twierdzą, że to wcale nie sława, czy pieniądze są najważniejsze w ich życiu, a potem idą na swoje bankiety i upijają się najdroższymi alkoholami. Tą „małą” niekonsekwencję jednak media pomijają milczeniem. „Artyści” nie muszą brać za swoje słowa i „rady” odpowiedzialności. Wszyscy czują się wyjątkowi. Jak ktoś zatańczy na lodzie, to zasługuje na gromki aplauz i podziw, jak ugotuje coś na wizji, to czeka na wywiady. Przerośnięte ego nie mieści się w drzwiach.

Ale wiadomo, można tak sobie narzekać patrząc na to wszystko, samemu również nie będąc wolnym od ogłupiającego wpływu mediów. Zmienić i tak za wiele nie można. Ludzie lubią się czuć lepsi, a dziś to takie proste. Ciężka praca i wyrzeczenia spychane są na dalszy plan. I choć uważam, że targowisko próżności rozrasta się w Internecie, to samej trudno mi bez niego żyć i ile bym nie narzekała, to uważam go za wspaniały wynalazek. W końcu dzięki niemu mogę czuć się trochę dziennikarką…

Autor: Anna K.

Tekst pochodzi ze strony www.akademiec.pl. Sprawdź nas!

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Muzyka nie umiera, Internet o tym wie

Muzyka nie umiera, Internet o tym wie


Autor: Rafał Chodzidło


Dzisiaj w Internecie możemy praktycznie realizować wszystko czym się interesujemy bez zahamowań. Nic więc dziwnego jeśli większość naszej populacji uwielbia dobra muzykę że tworzą się takie grona tematyczne czy też powstaje wyszukiwarka mp3, która umożliwia na w szybki sposób odnalezienie utworów, kompozycji muzycznych wybranych autorów i piosenkarzy.


Dzisiaj w Internecie możemy praktycznie realizować wszystko czym się interesujemy bez zahamowań. Nie dość że na większości portali możemy robić to za darmo, to na dodatek możemy zrzeszać się w kluby i grona tematyczne. Nic więc dziwnego jeśli większość naszej populacji uwielbia dobra muzykę że tworzą się takie grona tematyczne czy też powstaje wyszukiwarka mp3 , która umożliwia na w szybki sposób odnalezienie utworów, kompozycji muzycznych wybranych autorów i piosenkarzy. Dodatkowo również możemy zbierać się w grupy i wymieniać poglądami ale to co najważniejsze jest na takowych portalach to możliwość skorzystania z takiej opcji jak download mp3, która na sponsorowanych linkach jest dla nas opcją bezpłatną. Każdy taki istniejący portal pozwala nam również na sprecyzowanie swoich upodobań muzycznych , czyli tworzy portale tematyczne w jednym gatunku muzycznym jak na przykład muzyka techno, gdzie możemy ściągać wszystkie znane kawałki, słuchać kompozycji na żywo i wymieniać się poglądami. Wiele takich możliwości dają nam również inne reklamowe portale na których odnajdujemy odnośniki do darmowych piosenek, niektóre są płatne za pośrednictwem telefonu komórkowego, a za pośrednictwem wysłanej wiadomości za określoną kwotę otrzymujemy wiadomość z ulubioną mp3-ką którą wybraliśmy.

Hip hop swoje lata świetności ma już za sobą, za to fani nadal są i będą dlatego też i taki portale istnieją i istnieć będą bo jak się mówi muzyka nigdy nie umiera i zawsze będą tacy co pamiętają jeszcze czasy hip hopu i chcą go mieć czy to na swoich komputerach czy tez telefonach.

Nie ma to znaczenia najmniejszego, najważniejsze jest to, że poprzez Internet wiele firmy może się rozwijać dając swoim użytkownikom możliwość zabawy i rozrywki.
Trufel Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czy Twoje dziecko bezpiecznie korzysta z Internetu?

Czy Twoje dziecko bezpiecznie korzysta z Internetu?


Autor: Józef Łysikowski


Niedawna prowokacja dziennikarska ujawniła, jak łatwo dzieci mogą natrafić w Internecie na nieodpowiednie osoby. Czy wiesz, jak zabezpieczyć przed takimi kontaktami swoja pociechę?


Jeśli Twoje dziecko korzysta z Internetu powinieneś zwrócić uwagę na zapewnienie mu bezpieczeństwa podczas korzystania z Sieci. W Internecie bowiem oprócz gier i informacji szkolnych łatwo natknąć się na pornografię, przemoc, wulgaryzmy i inne szkodliwe dla dziecka treści oraz nieodpowiednie towarzystwo.

Trudno w 100% zabezpieczyć przed nimi pociechę. Przestrzeganie jednak kilku zasad bezpiecznego korzystania z Internetu może ograniczyć ryzyko zetknięcia się z niewłaściwymi treściami przez dziecko.

Oto kilka zasad bezpiecznego korzystania z Internetu przez dzieci:

- Ustal z dzieckiem zasady korzystania z Internetu. Możecie je spisać i powiesić na ścianie w pokoju z komputerem. Rozmawiaj z dzieckiem o internetowych zagrożeniach. Nie ma sensu ich ukrywać,wytłumacz dlaczego powinno uważać na szkodliwe treści i unikać ich,
- Ustaw komputer w ogólnodostępnym pokoju. Dzięki temu będziesz mieć większą kontrolę nad internetową aktywnością pociechy,
- Uczul dziecko, by nie podawało w Internecie imienia i nazwiska, adresu zamieszkania, numeru telefonu itp. Powinno też chronić swój adres email i nie podawać go bez powodu w formularzach na stronach WWW oraz obcym osobom. W szczególności dziecko nie powinno wpisywać nigdzie poufnych danych, jeśli korzysta z Internetu w kafejce internetowej i innych miejscach publicznego dostępu do Sieci.
- Poznaj internetowych znajomych dziecka. Uświadom go, że nie zawsze ludzie w internecie są tymi, za których się podają. Rówieśnik może okazać się 40 letnim mężczyzną. Jeśli będzie chciało się spotkać z kimś poznanym w Internecie, niech zrobi to za Twoją zgodą i w obecności kogoś dorosłego lub znajomych.
- Ustal ramy czasowe, w których dziecko może korzystać z Sieci.
- Nie wyręczaj się komputerem w opiece nad dzieckiem. Rodzice często traktują telewizor jak opiekunkę dziecka. Nie jest to dobre, aczkolwiek treści w telewizji są w pewien sposób kontrolowane,natomiast w Internecie dziecko ma dostęp do wszelkich bulwersujących treści.
- Korzystaj z Internetu razem z dzieckiem. Poznasz jego zainteresowania i jednocześnie możesz je właściwie ukierunkować. To także dobra okazja do poszerzenia swojej wiedzy o komputerach i Internecie.
Jeśli zauważysz szczególnie niebezpieczne strony lub inne jakieś niepokojące zdarzenia w Internecie, zgłoś to URL=http://www.kidprotect.pl/organizacjom zajmującym się ich zwalczaniem/URL. Zwróć dziecku uwagę, że Internet nie jest anonimowy. pamiętaj też, że dziecko może być nie tylko ofiarą ale również sprawcą cyberprzestępstwa (np. udostępniając innym piracką muzykę lub programy)
- Zapewnij bezpieczeństwo dziecku Binstalując program kontrolujące wyświetlanie stron/B i czas dostępu do Internetu. Jednym z takich programów jest Opiekun Dziecka w Internecie. Znajdziesz go na stronie URL=http://www.opiekun.pl/entry.php?go=home&idp=30www.opiekun.pl/URL.

Zasady zasadami, jednak przede wszystkim należy rozmawiać z dziećmi i uświadamiać je, jakie treści mogą znaleźć w Sieci. Dzieci muszą wiedzieć, że nie wszystkie informacje w Internecie są prawdziwe i powinny umieć je oceniać. Najlepszą profilaktyką zagrożeń internetowych jest dobry kontakt z dzieckiem i edukacja.


Kontrola rodzicielska = Bezpieczny Internet

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.