27 marca 2018

Przyklej sobie serduszko na Facebooku

Przyklej sobie serduszko na Facebooku


Autor: Józef Łysikowski


Kolejny, czyli XVIII Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbędzie się 10 stycznia 2009r. Wśród wielu możliwości wsparcia działań Jurka Owsiaka nowością jest aplikacja działajaca na Facebooku, która pozwala przekazać darowiznę pieniężną, a w zamian za to do naszego profilu zostanie przyklejone wirtualne serduszko Orkiestry.


Tegoroczny final Orkiestry po raz drugi poświęcony jest onkologii dziecięcej, a w szczególności zakupowi nowoczesnego sprzętu dla klinik onkologicznych - takiego, jak np. tomografy komputerowe, czy aparaty do neuronawigacji, które pozwalają na bardzo precyzyjne zdiagnozowanie położenia guza i następnie jego bezpieczne zoperowanie.

Zebranie w czasie styczniowej akcji środki pozwolą też Fundacji w dalszym ciągu prowadzić i w pełni finansować trzy ogólnonarodowe programy medyczno-edukacyjne:

- badanie słuchu wszystkim noworodkom,
- leczenie bezdechu,
- uczenie podstaw udzielania pierwszej pomocy.

Orkiestra Światecznej Pomocy gra od wielu lat i cieszy się ogromnym zaufaniem społecznym. Profil WOŚP w serwisie społecznościowym Facebook zebrał już ponad 36ooo fanów, którzy mogą przyklejać na swojej tablicy profilowej znane serduszka.

Jak dodać serduszko WOŚP do swojego profilu na Facebooku?

- otwórz stronę http://apps.facebook.com/wielka_orkiestra/
- zaloguj się do swojego profilu lub załóż profil
- wstaw kwotę i wybierz swój bank lub skorzystaj z opcji "przelew"
- zaloguj się na swoje konto bankowe
- dokonaj płatności poprzez system PayU S.A., partnera WOŚP
- po dokończeniu płatności pojawi się opcja wylogowania się / powrotu do systemu
- po kliknięciu w link/wylogowaniu się nastąpi automatyczne przekierowanie do aplikacji WOŚP na Facebooku, gdzie pojawi się możliwość przyklejenia serduszka na swojej tablicy profilowej (przycisk Publish).

Przyklejone serduszka wyświetlą się Waszym wszystkim znajomym i zachęcą ich do udziału w akcji. Znajomych można też zaprosić do do udziału w akcji korzystając ze specjalnego formularza, ale tyko ośmiu w jednym dniu.

zobacz, jak wygląda wirtualne serduszko na Facebooku



Józef Łysikowski Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Polskie Serwisy Randkowe

Polskie Serwisy Randkowe


Autor: tobeadv


To takie ludzkie
Spotkania ludzi są rzeczą zupełnie naturalną i wynikają z potrzeby akceptacji, zabawy, poznania, przyjaźni i wreszcie z potrzeby kochania i bycia kochanym.


Gdzie szukać?

Sebastian ma 27 lat, mówi o sobie „wulkan energii", uwielbia podróżować i aktywnie spędzać czas, jednak któregoś dnia samotne wyprawy w nieznane przestały go bawić i zapragnął, by u jego boku stanęła kobieta. Gdzie ją znaleźć, jeśli poszukiwania w najbliższym otoczeniu nie przynoszą rezultatu? Sebastian twierdzi, że na serwisie randkowym, przynajmniej on na serwisie randkowym www.Randkowa.pl znalazł swoje „szczęście" i towarzyszkę podróży. Podobnego zdania jest Ewelina - młoda kobieta, pasjonatka tańca i miłośniczka motorów, która za namową koleżanki odwiedziła internetowy serwis randkowy. Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będę umawiała się na randki online - zawsze kojarzyły mi się z osobami, które nie umieją zawierać znajomości i nie mają śmiałości w relacjach damsko-męskich. Teraz jednak wiem, że to stereotyp - Internet naprawdę łączy ludzi, co poczułam na własnej skórze - dodaje Ewelina, trzymając za rękę chłopaka.

To takie ludzkie

Spotkania ludzi są rzeczą zupełnie naturalną i wynikają z potrzeby akceptacji, zabawy, poznania, przyjaźni i wreszcie z potrzeby kochania i bycia kochanym. Tak było, jest i będzie - natura ludzka jest niezmienna - jedyne, co się zmienia, to sposób, w jaki ludzie się poznają, bo obok tradycyjnych i często przypadkowych spotkań w barze, w kinie, na dyskotece, czy na ulicy, dzięki sieci internetowej - różnorodnym programom, czatom i forum, mogą przypadkowo spotkać się w przestrzeni wirtualnej.
Niektórzy, zwłaszcza ci o tradycyjnych poglądach, nie potrafią wyobrazić sobie, jak to możliwe, że ludzie spotykają się online - bez kontaktu wzrokowego, bez pierwszego wrażenia, gestów, komunikacji niewerbalnej, modulacji głosu, czyli wszystkiego tego, co towarzyszy realnym spotkaniom twarzą w twarz, a randki internetowe nazywają nienaturalnymi i dziwnymi. Być może sami nigdy nie brali w takich udziału, bo z pewnością spotkania w sieci internetowej dziwnymi nie są, zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę wielką ciekawość człowieka, który zasiada po drugiej stronie kabla - jaka/i jest, co teraz sobie myśli, jak wygląda, podekscytowanie i cicha nadzieja, że to może ten lub ta na całe życie, niecierpliwe czekanie na kolejne zalogowanie, wreszcie bicie serca na myśl o spotkaniu w tzw. realu - wszystko zupełnie jak w standardowych randkach, a może nawet coś ponad to, ale jest coś jeszcze, co sprawia, że randki online cieszą się w dzisiejszych czasach tak dużą popularnością.

Dla odważnych i nieśmiałych

Ludzie są bardzo różni. Są wśród nich wielcy śmiałkowie, którzy z odwagą Don Kichota wychodzą wszystkim naprzeciw i nieśmiali, którzy nie potrafią na pierwszym spotkaniu opowiedzieć całej swojej historii życia - potrzebują czasu, oswojenia, ośmielenia, nawiązania pozytywnego kontaktu z drugą osobą i nabrania do niej zaufania. Internet i spotkania online są świetnym miejscem, by znaleźć na to czas, zarówno dla odważnych, jak i nieśmiałych - bez obaw, że ktoś wyśmieje, sztuczności pierwszych rozmów i niezręcznej ciszy milczenia. Można powiedzieć wszystko, jak w konfesjonale, bez obawy, że ktoś to wykorzysta, albo nie mówić nic, można kontynuować rozmowę, jeśli uzna się, że rozmówca nadaje na tych samych falach, ale można też wyciągnąć wtyczkę z gniazdka. A gdy już pierwszą wirtualną randkę będzie się miało za sobą, zawsze można przenieść znajomość do realiów - z gestami i w cztery oczy.
Randki internetowe dają także ludziom znacznie większą szansę na poznanie kogoś „w ich typie", o kim mogliby pomyśleć „to ten", „to ta", bez konieczności tracenia czasu na rozmowę z mało interesującą ich osobą. Wystarczy, że na przykład obejrzą zdjęcie lub zainteresują się słowami, które napisał o sobie człowiek po drugiej stronie monitora, a potem w rozmowie online zweryfikują poznane informacje. To spora zaleta dla ludzi, którzy mają zbyt mało czasu i nie mogą sobie pozwolić na częste wyjścia do baru i do miejsc, w których mogliby spotkać swoją drugą połówkę lub dla domatorów, dla których dyskoteki i bary nie stanowią żadnej atrakcji. Znacznie prościej i szybciej włączyć komputer i nawiązać rozmowę z nieznajomą/nieznajomym, nie ograniczając się przy tym do środowiska, w którym się funkcjonuje. Można wyjść poza szkołę, pracę i znajomych. Problem „gdzie ja niby mam kogoś poznać?" - z głowy.

Główna wygrana

Są też ludzie, którzy za wszelką cenę chcieliby być kochani za to, jacy są, a nie za to, jak wyglądają - spotkania online dają właśnie tak szansę, bo zanim dojdzie do realnego spotkania, ludzie odkrywają siebie przed nieznajomą/nieznajomym, zaczynają uwielbiać słowa, wiedząc, że gdzieś tkwi źródło tych słów. To dlatego coraz więcej osób zmęczonych szukaniem swojej połówki w realu decyduje się na internetowe znajomości, otwierając się na nowoczesność - prościej? Na pewno, ale też ciekawiej i bardziej skutecznie. Wystarczy poczytać opinie ludzi, którzy dzięki wirtualnym spotkaniom porzucili samotność, znaleźli szczęście i całkiem przypadkowo swoją bratnią duszą.
W końcu internetowe randki niosą ze sobą pewną tajemnicę, bo, jak pisał Janusz Wiśniewski w „Samotności w Sieci" - w Internecie najważniejsze są słowa i wyobraźnia, co dodaje randce online nieopisanego charakteru - gra domysłów, fantazji, tajemnicy i niedomówień, z której to gry każdy wychodzi wygrany, a jeśli jeszcze okaże się, że przypadkowe spotkanie w Internecie stało się najmniej przypadkowym w naszym życiu - wygrana bezcenna i warta online'owego i atrakcyjnego randkowania.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Internet – współczesne narzędzie manipulacji uczuciami

Internet – współczesne narzędzie manipulacji uczuciami.


Autor: Maciej Szulc


Jeszcze 50 lat temu główną rozrywką wśród ludzi było słuchanie radia lub oglądanie pierwszych programów w telewizji. Nikt nie myślał wtedy o tym iż w drodze ewolucji technicznej powstanie narzędzie w pełni interaktywne z człowiekiem, oraz będące narzędziem zarobkowym dla milionów ludzi.


W tym roku internet obchodzi swoją osiemnastą rocznice od daty powstania. Bardzo często porównywany jest do człowieka, który właśnie ukończył pełnoletność i jest już dorosłym obywatelem. Z pozoru ta metafora jest niewątpliwie śmieszna, jednak po dogłębnej analizie okazuje się iż jest jak najbardziej prawdziwa. W ciągu niespełna dwóch dekad World Wide Web (www) z narzędzia do przesyłania danych stał się gigantycznym pochłaniaczem czasu ludzkiego. Należy także podkreślić jaką role odgrywa obecnie w społeczeństwie.
Umiejętne zarządzanie treściami oraz stronami doprowadziło do powstania licznych serwisów społecznościowych, dystrybutorów kontentów audiowizualnych lub narzędzi do zarządzania wszystkimi dziedzinami naszego życia. Niestety jak przystało na osiemnastolatka, jest on skłonny do popełniania błędów i tak w odniesieniu do stron rozwinęła się także przestępczość internetowa, zorganizowane grupy manipulujące naszą świadomością, bądź fora łamiące ogólnie przyjęte normy prawne lub państwowe. Internet swoimi korzeniami sięga także do uczuć i relacji damsko-męskich, wielokrotnie dzięki niemu mamy możliwość zapoznania swojej drugiej połowy a także umożliwia rozpoznawać oznaki i objawy zdrady. Statystycznie w Polsce co piąty polak ma w domu internet, a co czwarty użytkownik sieci posiada konto na serwisach społecznościowych, co niewątpliwie świadczy o potędze tego narzędzia. Należy podkreślić iż to w naszych rękach i od naszego zachowania zależy to czy Nasz osiemnastolatek pójdzie w tą dobrą lub gorszą stronę.


Pozdrawiam

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak pogodzić się z mijającym czasem?

Jak pogodzić się z mijającym czasem?


Autor: Balbina


Jak pogodzić się z mijającym czasem czyli zaakceptować fakt, że człowiek się starzeje? Powiecie zapewne, że kiedyś było prościej, nauka nie była aż tak rozwinięta, nie było kremów cudotwórczych a lifting, SPA i operacje plastyczne były tylko dla wybranych.


Kobieta (a także mężczyzna!) w wieku około 35-40 lat uważali, że to już koniec, że wszystko, co można było osiągnąć, zostało zdobyte, że teraz można spokojnie rozsiąść się w fotelu, włożyć wygodny dres, przestać dbać o siebie, zająć się studiowaniem gazetki z programem telewizyjnym i dbaniem o zaopatrzenie lodówki. Zaznaczyć przy tym należy, że i opinia publiczna postrzegała osoby po 40-ce jako zniedołężniałych staruszków.

Obudźmy się! Świat poszedł na przód, a i dzisiejsze czterdziestolatki wyglądają młodo i czują się jak „normalni ludzie w sile wieku".

Czy te moje dywagacje mają coś wspólnego z generacją 50+? Owszem, tak. Jeżdżąc po świecie zauważyłam, że w krajach zachodnich przedstawiciele generacji 50+ to ludzie młodzi duchem, w większości świetnie wyglądający, „za pan brat" z nowinkami mody, techniki, cieszący się życiem i umiejący z niego korzystać. Niektórzy powiedzą pewnie zaraz, no tak, ale to jest Polska, mamy inną historię, mamy ciężką sytuację ekonomiczną, mniej pieniędzy od naszych rówieśników z państw zachodnich. A ja odpowiem nie, nie i jeszcze raz nie, to nieprawda. Obudźmy się z letargu! Przestańmy się - my, przedstawiciele generacji 50plus - kreować na cierpiętników narodu. Każdy może zadbać o siebie. Nie twierdzę, że w tym wieku każda pani będzie miała sylwetkę modelki, ale trochę mniej jeść i więcej się ruszać może każdy. Zostawmy głęboko w szafie te odwieczne, szare, polskie nakrycia głowy typu „garnek" (damskie i męskie!), te dziwaczne bezkształtne kurteczki czy siermiężne modele butów na słoninie. I nie ładujmy wszystkich pieniędzy we wnuki. To nam należy się od czasu do czasu coś od życia. Zadbajmy o siebie. Nie mam na myśli botoxu czy operacji plastycznych, tylko najzwyklejszą, regularną wizytę u fryzjera, dobrze obcięte i ufarbowane włosy. Spójrzmy na siebie krytycznym okiem. Zróbmy przegląd naszej szafy, usuńmy kategorycznie wszystkie za małe, za duże, powyciągane, odbarwione i nadszarpnięte zębem czasu ubrania. Nie gromadźmy ciuchów sprzed dwudziestu lat! Wykreujmy siebie na nowo na tym etapie życia. Stanowczo nie skazujmy się na wewnętrzną emigrację i niebyt. Stańmy się bardziej energiczni, przebojowi, walczmy o siebie. Przemawia za nami doświadczenie, często bardzo dobre wykształcenie, umiejętność dostosowywania się do trudnych sytuacji. Niech będzie nas widać! Pamiętajmy, że jesteśmy najbardziej stabilną ekonomicznie grupą ludzi. Może to nie są duże pieniądze, ale jesteśmy ciekawi dla wielu firm kierujących swoje produkty i usługi do odbiorców z segmentu silver economy. Nie chodzi przy tym o to, abyśmy nagle zaczęli negować wszystko, co młode. Absolutnie nie! Musimy nauczyć się żyć pokojowo z wszystkimi grupami wiekowymi. Nie patrzmy groźnie na młodych ludzi zajmujących miejsca siedzące w tramwaju - z reguły zaraz wstają, gdy zobaczą osobę starsza. Nie rozpychajmy się wchodząc do sklepu, nie demonstrujmy swojej postawy roszczeniowej.

Nie jest dobrze, gdy powstają widoczne rozwarstwienia, duże rozdźwięki pokoleniowe. Gdy będziemy szanować siebie, wówczas i inni zaczną nas szanować.

Pamiętajmy też, że w Europie jesteśmy postrzegani jako naród ponuraków i malkontentów. Apeluję zatem do nas - przedstawicieli wspaniałej generacji 50+ - zacznijmy zmieniać spojrzenie na nas. Czy tak trudno jest uśmiechnąć się do kogoś na ulicy, pomóc, ustąpić miejsca? Drobne gesty, a sprawiają radość. Bądźmy przykładem dla osób młodszych, zacznijmy postrzegać świat nie tylko od strony narzekania i ponuractwa. A prawda jest taka, że osoby optymistyczne, pogodne i przyjaźnie nastawione do życia żyją i zdrowiej i dłużej! I tego właśnie wszystkim StarszakomPlus życzę. Czyż człowiek nie ma tylko tylu lat, na ile się czuje?


Balbina
http://www.starszakiplus.pl/ Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Moja wyspa w archipelagu świata

Moja wyspa w archipelagu świata.


Autor: Piotr Pogodny


Chandra, depresja, kłopoty rodzinne, stosy problemów, niespełniona miłość - to wszystko zaśmieca niemal codziennie nasze życie, pozbawiając nas złudzeń na udany dzień jeszcze na tym świecie. Nie bez powodu kobiety, gdy mają zły dzień, idą do przyjaciółki, by zrzucić z siebie ten ciężar. Mężczyźni rzadziej używają tej metody.


Oni częściej wcielają się w rolę terapeutów, wysłuchujących za niemałe pieniądze, długich wywodów, przytakując od czasu do czasu, dodając przy tym małą informację zwrotną, mającą dać do zrozumienia, że wiedzą, o co chodzi. Udzielają rad, wskazują drogi wyjścia z trudnej sytuacji.

To jedna, ale na szczęście nie jedyna metoda na poprawę samopoczucia zarówno u kobiet jak i mężczyzn. Nie chodzi też o używki, pigułki, nałogi czy długie zakrapiane imprezy.

By znaleźć choć trochę ulgi, wystarczy trochę czasu i dostęp do internetowej sieci ludzkich umysłów. Dziś problemu z tym nie ma już praktycznie żadnego. Papier przyjmie wszystko - mawiają niektórzy. I jest w tym wiele racji. Ekran monitora również nie będzie protestował, gdy zalejemy go tysiącami znaków, w których zawrzemy to wszystko, co od jakiegoś czasu stało się dla nas nieznośnym bagażem. Nie musimy od razu pisać swojej biografii. wystarczy mała chwila i mamy swoją stronę, na której możemy zostawić to, co tylko chcemy. Słowa to nie tylko zlepek liter. Każde słowo niesie w sobie coś więcej. Dla każdego może być czymś innym. Każdy może je odczytać na swój sposób. Dzięki temu jedno słowo może w zetknięciu z tysiącem umysłów rozbłysnąć na wiele sposobów.

Pisanie blogowego pamiętnika to sposób znalezienia sobie małego przylądka, gdzie można bez obawy przed bezpośrednią krytyką czy odrzuceniem, podzielić się swoją wizją świata. To wyspa, na której panują takie warunki, jakie sami sobie stworzymy. Może to być wyspa płaczu i tysięcy niesprawiedliwości. Mogą nad nią wisieć nieustannie czarne chmury, ale może też być zupełnie inaczej.

Słowa niosą życie, śmiech, szczęście, łzy radości, spokój i wytchnienie, sens i głębię naszego życia. To kufry, do których możemy wrzucić wszytko , co albo nam przeszkadza, albo nas uskrzydla. Pisząc bloga, można wyrzucić z siebie to wszystko, co nam ciąży, co przeszkadza w świadomym przeżywaniu swojego życia. To też tajemne miejsce, gdzie możemy przybierając inną tożsamość, grać wymarzone role, których w życiu nie odważylibyśmy się nawet oglądać... .

Jest coś jeszcze poza uczuciem lekkości po wyrzuceniu z siebie wszelkich zmartwień i życiowych kłopotów.

Kiedy piszemy o sobie, swoim życiu, marzeniach, snach , celach i życiowych zakrętach, każdego dnia mamy okazję lepiej poznać siebie samych. To chwila pochylenia się nad swoim życiem. To zajrzenie do pokojów, które może od lat pokryte są kurzem i spowite mrokiem zapomnienia, lęków, niechcianych wspomnień. Nie da się pisać na siłę. Ale nawet jeśli na początku brak słów, z czasem pojawiają się takie, których wcześniej nigdy byśmy się nie spodziewali. Blog to dobry sposób na poznanie siebie, polubienie i zaakceptowanie tego, z czym musimy się zmagać każdego dnia i co ukrywamy przed ludźmi.

Na własnej wyspie w archipelagu świata wszystko jest możliwe. Tu dojrzewają marzenia, zdobywane są góry, odkrywane jaskinie pełne stalaktytów wrażliwości na piękno i jeziorka naszego prawdziwego oblicza. Jeśli tylko zechcemy, słońce może tu świecić przez cały czas, a dobra muzyka, nasza ulubiona, wyznaczać będzie rytm codziennym zajęciom w rzeczywistym świecie. to, co zostanie tu zapisane, ma moc przekształcania naszego życia. Słowa, myśli, pragnienia, marzenia - to nasz wewnętrzny świat, który będzie widoczny przez okna naszych oczu.

Kto nie chciałby mieć wyspy na własność? Z pewnością i tacy by się znaleźli. Ale i oni, jeśli zobaczą nasze roześmiane oczy, zapragną wejść w jej posiadanie.

Co jest potrzebne, by stało się to faktem?

Wystarczy chcieć. To pierwszy i chyba najważniejszy krok. Reszta przyjdzie zaraz za naszą chęcią. Co najważniejsze - wyspy są darmowe.

Moja wyspa. Wsłuchajmy się w brzmienie tych słów i niech staną się rzeczywistością.


Życie jak bajka
Szczęście jest w każdym z nas. Wystarczy je tylko odkryć.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.