29 marca 2018

Geolokalizacja – technologiczny krok na przód czy złodziej danych

Geolokalizacja – technologiczny krok na przód czy złodziej danych


Autor: Tomasz Galicki


Termin „geolokalizacja” stał się w ostatnim czasie niezwykle popularny. Media rozpisują się na temat postępu technologicznego i coraz większego wpływu, jakie ma on na nasze życie.


I choć z tytułowej usługi nie korzysta jeszcze tak wielka grupa ludzi, jak portali społecznościowych to wszystko wskazuje na to, że uzyskanie podobnego poziomu popularności jest tylko kwestią czasu.

Czym jednak jest wspomniana „geolokalizacja”? To nic innego jak system informujący o położeniu poszczególnych osób lub przedmiotów. Znany jest przede wszystkim jako element rzeczywistego świata – GPS, ale także w wirtualnym świecie, jako jedna z usług oferowana przez portale społecznościowe. Jego główną funkcją jest wyświetlanie informacje o miejscu, w którym przebywają konkretni użytkownicy internetu.

Popularność narzędzia nie wynika jednak z wielkiego zainteresowania samych internautów, a marketingowców. Dostrzegli w nim ogromny potencjał i obecnie starają się zarazić swoim optymizmem użytkowników. W końcu tego typu narzędzie jest źródłem ogromnej wiedzy o użytkownikach – wiedzy, która w dzisiejszych, zdominowanych przez reklamę czasach, jest na wagę złota.

Dlaczego jednak konsumenci mieli, a wielu nadal ma opory przed używaniem usług geolokalizacyjnych? Z tego samego powodu, dla którego budzi on wypieki na twarzach speców od marketingu, a mianowicie udostępniania danych osobowych. Współczesny konsument wirtualnych dóbr nie tylko bowiem wie, jak je wykorzystać, ale doskonale zdaje sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie nierozsądne rozsiewanie informacji o sobie w sieci. A jako, że wiele w ostatnim czasie mówi się o hakerach łupiących dane i wykorzystujących je do niecnych celów, użytkownik dwa razy się zastanowi zanim ogłosi swoim 200 znajomym gdzie jest. W końcu nie wiadomo kto dotrze do tej informacji. A jeżeli nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności osiedlowy złodziejaszek dowie się, że domownicy wyjechali na wakacje, może pod ich nieobecność ogołocić dom z wszystkich cennych przedmiotów.

Nie tacy jednak marketingowcy słabi, by poddać się po pierwszych nieudanych próbach zaistnienia w wirtualnym świecie. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na smartfony zaczęły się pojawiać aplikacje geolokalizacyjne. Największy portal społecznościowy Facebook chcący lub niechcący zmusił mobilnych facebookowiczan do zameldowania się w aplikacji „Places”. I choć należy ona do mało rozbudowanych to twórca platformy – Mark Zuckerberg już zbiera siły, by udoskonalić miniaturową wersję geolokalizacji.

Pewne jest, że ta forma „chwalenia się” i informowania znajomych ma dużo większe szanse na sukces, niż osobno stworzone w tym celu portale typu „Foursquare”, który i tak uzbierał już 15 milionów użytkowników! Pojawienie się geolokalizacji na Facebooku zmiażdżyło obawy przed udostępnianiem swoich danych. Teraz dzielimy się ze społecznością nie tylko na temat tego co robimy, co zjedliśmy na śniadanie i jakiej piosenki słuchaliśmy, ale także w czyjej kuchni przygotowywaliśmy posiłek i w jakim klubie się bawiliśmy. Wspaniała kopalnia wiedzy na temat naszych przyzwyczajeń.

I w końcu grono marketingowców może zacierać ręce, bowiem wykorzystanie geolokazlizacji w promocji produktów i usług przyniesie, a gdzieniegdzie już przynosi ogromne korzyści. Social media marketing zostanie wzbogacony o tak naprawdę fantastyczne funkcje, które będą dobre nie tylko dla firm i marek, które się promują, ale także użytkownikach, którzy na pewno wiele na tym zyskają. Reklama w internecie się zmienia – staje się coraz bardziej atrakcyjna i dokładniej trafia w potrzeby swojej grupy docelowej. Osobiście, w ogóle mi to nie przeszkadza. Miło mi, gdy przechodząc koło kawiarni, usługa geolokalizacji informuje mnie, że tutaj dostanę kawę w promocyjnej cenie, a także mogę się zapoznać z menu restauracji obok, bez wchodzenia do środka. Przyjemnie także, gdy w sieci wyświetlają mi się reklamy nowego sklepu ze szpilkami, bo na te telewizyjne o proszku do prania nie mogę już patrzeć. I wcale nie przeszkadza mi, że wykorzystywane są do tego dane, które dobrowolnie umieściłam na największym portalu społecznościowym.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

3 komentarze:

  1. Myślę, że to może być jednym i drugim, zależy tylko do czego ktoś będzie chciał tego użyć. Ogólnie to narzędzie otwiera wiele możliwości w branży. Interesujący wpis, czekam na następne i serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, że taka geolokalizacja jest ważna dla marketingowców. Teraz będę trochę bardziej uważny podając swoje miejsce pobytu oraz udostępniając dane. Naprawdę bardzo dobry artykuł, który powinien przeczytać sobie każdy. Czytam twoje wpisy od dłuższego czasu i zawsze coś z nich wynoszę, oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko zależy od tego jakim sprzętem się posługujemy. Dobrze zabezpieczony sprzęt pozwala na dobrą i bezpieczna prace. Technologia ma swoje dobre i złe strony i w tym przypadku nadal trzeba wszystko dwa razy sprawdzać.

    OdpowiedzUsuń